Kiedyś sposób naszego funkcjonowania określała natura. Był czas snu i czas pracy. W dawnym świecie pozbawionym tysiąca dzisiejszych udogodnień był też czas na odpoczynek.

Dziś nowoczesna technologia pozwala nam funkcjonować przez 24 godziny- jedynie biologiczna potrzeba snu nadal nad wyłącza. Ale coraz mniej.

Do tego mamy wszechobecną gloryfikację produktywności, sukcesu i perfekcji, która traktuje odpoczynek jak marnowanie czasu

Odpoczynek to ładowanie baterii- bez niego padniemy jak nienaładowany telefon

To jest w teorii bardzo proste. Odpoczynek to konieczność, jeśli chcemy uniknąć wypalenia zawodowego. Albo wielu chorób powiązanych ze stresem, brakiem snu i szybkim tempem życia.

Oczywiście możemy pozbawiać się odpoczynku, ale miejmy świadomość, że będzie to miało wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne.

 Odpoczynek z mojego ogródka…

Zanim zaczęłam pracować jako psychoterapeutka, dawałam lekcje angielskiego online. Forma pracy, była więc bardzo podobna (dużo terapii prowadzę teraz także online).

A jednak zmęczona jestem inaczej. Praca w zawodzie psychoterapeuty, to praca głęboka, a przynajmniej, ja ją tak odbieram.

Bywa zazwyczaj szalenie ciekawa, wciągająca, nierzadko żałuję, że już jest koniec sesji.

Oczywiście nie zawsze tak jest, jednak jest to moje częste doświadczenie. Ucząc angielskiego doświadczałam częściej znużenia, trudniej było mi zachować uważność. Jednakże tak duża uważność, jakiej często doświadczam w zawodzie, wyczerpuje baterie.

Na dzisiaj uważam, że praca w tak głębokim kontakcie z Drugim, wymaga szczególnego zaopiekowania się sobą, być może bardziej niż w pracy nie skupionej tak na Drugim.

Ponieważ jest to samotny zawód, to coś co bardzo ładuje moje baterie, to możliwość oparcia się o superwizję, wygadania na terapii własnej czy podzielenia się swoimi troskami z innymi kolegami i koleżankami. I to jest jeden z elementów ładowania baterii.

Bez względu na to, jaki zawód uprawiacie, warto zadać sobie proste pytanie:

Co wspiera moją regenerację w tym zawodzie?

Dwaj najwięksi wrogowie odpoczynku

Co jest największym wrogiem odpoczynku dzisiaj?

Moim zdaniem to wszechobecna presja na sukces: finansowy, statusowy, sukces w formie awansu. Pędzimy za „więcej”, a ponieważ pędzimy, to nie jesteśmy często w stanie dostrzec, że jesteśmy przemęczeni. Nie dostrzegamy, że te rzeczy, które często uważamy za najważniejsze: rodzina, związek, zdrowie, tracą na tym naszym pędzie najbardziej.

Drugi wróg odpoczynku to coś, co jest bardzo częstym kłopotem, pojawiającym się w moim gabinecie psychoterapii. Cóż to takiego? Stawianie potrzeb innych ponad swoimi.

Aby uznać odpoczynek za naturalny i konieczny element naszego życia, często musimy powiedzieć NIE : większej ilości pracy, sprzątaniu domu, ogarnianiu dzieciaków (a więc patriarchalny układ, wciąż obecny w Polsce stawia kobiety w sytuacji, gdzie one ogarniają wszystko, partner zaś nie bierze udziału w opiece nad dzieciakami w równym stopniu jak partnerka).

Odpoczynek będzie się więc wiązał z ogromem pracy włożonej w zmianę tego układu, a to przecież nie jest proste!

Odpoczynek to często stawianie granic naszym bliskim i przyzwyczajanie ich do tego, że nasze potrzeby są równie ważne dla nas, jak ich.

To często delegowanie zadań innym (partnerowi, kolegom z pracy, dzieciom), zamiast wszystko brać na siebie.

Bardzo często stawiania potrzeb innych ponad swoje, uczymy się od najwcześniejszych lat, dlatego praca nad tym tematem, tak często pojawia się na psychoterapii.

W naprawdę regenerujący odpoczynek trzeba czasem włożyć wysiłek

Odpoczynek, który naprawdę nas relaksuje często wymaga nieco więcej wysiłku i samodyscypliny od nas.

Przez długie lata myślałam o odpoczynku- dniach wolnych, jak o takich dniach, kiedy mogę robić wszystko, co chcę, bo przecież kto mi zabroni?

Leżenie w łóżku do 13, oglądanie seriali przez 12 h.

Z jednej strony miałam iluzyjne poczucie wolności, z drugiej jednak zauważałem, że w ogóle nie czuje się lepiej, a mój nastrój zjeżdża w dół. Zaczęłam więc szukać innych sposobów odpoczynku tak, aby móc poleżeć na kanapie z serialem, ale jednocześnie  czuć się dobrze.

Z pomocą przyszedł odpoczynek, który nie wydaje się taki swobodny i spontaniczny, a w dodatku wymaga trochę wysiłku, żeby nie powiedzieć samodyscypliny.

Po co wie jednak „męczyć”? Co w tym lepszego od leżenia na kanapie?

Nagrodą jest zazwyczaj, lepsze samopoczucie, wyższy nastrój zamiast specyficznego odczucia marazmu, który ogarnia wiele osób scrollujących godzinami insta czy oglądających seriale.

O ile lepiej smakuje ulubiony serial, kiedy nasze ciało jest wyhasane, ożywione niż wtedy, gdy od wielu godzin pozostaje w bezruchu.

A jak odpoczywać, aby nasze baterie naprawdę się ładowały?

Poniżej oczywiście znajdziecie moje sposoby- zachęcam, aby sprawdzać, eksperymentować i szukać swoich!

Aktywność fizyczna

Moja praca wiąże się (tak jak i wiele innych zawodów), z siedzeniem. Jest to praca czuciowo- intelektualna, a najbardziej statycznym (choć bardzo obecnym i dającym mi wsparcie w mojej pracy) elementem jest ciało.

Dlatego w opozycji do siedzenia, bardzo odpoczywa mnie aktywność fizyczna. I bardzo często nie chce mi się jej uprawiać. I to jest ten moment, kiedy wchodzi odrobina wysiłku i samodyscypliny. Bo nawet jeśli trening nie sprawia mi wiele radości (choć bywają i takie, które są super przyjemne), to wiem, że samopoczucie po wynagradza trud. I dodatkowo inwestuje w swoje zdrowie fizyczne.

Medytacja

Medytacja robi się coraz popularniejsza i na szczęście coraz mniej kojarzy się z czymś „dziwnym” czy „odjechanym”. ⠀

O medytacji jest tak wiele informacji, a ja nie czuję się specjalistką w tym temacie, więc opowiem Wam o niej z mojego doświadczenia.

Dla mnie medytacja ma przede wszystkim wymiar zatrzymania się i odpoczynku właśnie.

Łatwo w dzisiejszym zabieganym świecie stracić poczucie, że JESTEŚMY TUTAJ. ŻYJEMY.

W moim doświadczeniu medytacja jest dla mnie zatrzymaniem i uświadomieniem sobie tego, że JESTEM. ⠀

To proste uświadomienie jest tak proste, oczywiste i niesamowite, że aż zahacza o wymiar duchowy. Jestem sobie ze swoim oddechem, rzeczy wokół mnie są, jakie są, czuję swoje ciało i w całej swojej zwyczajności jest to niesamowite.

5 minut medytacji, po prostu siedzenia sobie, obserwowania oddechu i bycia obecną potrafi zrelaksować mnie bardziej niż cały wolny wieczór oglądania seriali. Umysł odpoczywa. Ciało doświadcza siebie. ⠀

Są chwile w medytacji, kiedy dotykam poczucia, którego zdarza mi się także dotykać w pracy psychoterapeutycznej- nagłego poczucia połączenia ze wszystkim i uświadomienia jak misternie utkany jest ten świat.⠀

Myślę sobie, że dla każdego medytacja może być odmiennym doświadczeniem, ale chętnym do zapoznania się z nią z pewnością może zaoferować wiele: odstresowanie, zatrzymanie, relaks, poprawę jakości snu i lepszy kontakt z ciałem.

I tak ten sportowo – medytacyjny koktajl uzupełniam książką i serialem i mamy pełną regenerację!

Źródło: https://intoself.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.